Wywiad z Martyną Dzido - Polką mieszkającą w Maroko i podróżniczką

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.        Zadaj pytanie ekspertowi  separator   

Wywiad z Martyną Dzido - Polką mieszkającą w Maroko i podróżniczką

Zapraszamy do zapoznania się z rozmową z Martyną Dzido – Polką i podróżniczką, która na co dzień mieszka w Maroku.

 

KS: Jakie widzisz główne różnice w podróżowaniu sprzed pandemii, a teraz? 

 

MDZ: Swoboda. To jest w ogóle słowo klucz jeśli chodzi o całą tę pandemiczną sytuację, z którą mamy do czynienia. Odcięto nam podróżnikom skrzydła i to mocno. Nie można sobie ot, tak zabukować z dnia na dzień lotu czy uciec na weekend gdzieś w świat. Doszło wiele formalności jak testy, kwarantanny, ciągle zmieniające się przepisy, a co za tym idzie, nie można jak kiedyś spontanicznie zorganizować sobie wyjazdu. Myślę, że to jest główną różnicą w tym co było kiedyś, a co jest dziś. Wcześniej można było spakować torbę i bez żalu złapać najbliższy lot, gdy akurat jego cena była przystępna. Z dnia na dzień. Teraz wszystko trzeba zaplanować, zagłębić się w rządowe strony z restrykcjami oraz zobaczyć czy mamy wszystko, co jest potrzebne z dokumentów. Tak jak kiedyś po Europie na dowodzie można było się przemieszczać, tak teraz jest szereg innych papierków, które trzeba podczas takiej podróży mieć. Koniec końców, nawet jeśli cena lotu jest niska, to obecne ceny zakwaterowania i koszty testów, lub kwarantanny, już naginają budżet. Ceny ubezpieczeń podróżnych podrożały, tak samo jak loty do tropikalnych destynacji bez wymaganych testów na wjazd. Śmiem twierdzić, że podróżowanie stało się lekko ekskluzywną zachcianką, niżeli jak przedtem, hobby dla każdego.

 

KS: Maroko a Polska - jak to słyszymy, myślimy o dużej przepaści kulturowej. Czy faktycznie tak jest?  Może podzielisz się kilkoma, które najbardziej Cię zaskoczyły lub różniły się znacznie od obyczajów panujących w Polsce.

 

MDZ: Z początku może się wydawać, że jesteśmy całkowicie inni od siebie. Oni muzułmanie, podążający za islamem i tym, co w Koranie, a my Polacy jakby podążający za tym co mówi katolicyzm. Inne zwyczaje, ciut inne zachowania czy reakcje na sytuacje dnia codziennego. Dla wielu niezrozumiałe jest z początku ich pojęcie czasu. Tego, że człowiek ma zawsze czas na wszystko. Żyje się wolno, bez presji otoczenia, bez poganiania. Wiadomo, w Polsce w urzędach ludzie też mają czas, natomiast na ulicy jest jakaś taka już pogoń za dobrobytem, za pracą i pieniądzem. Tam tego nie ma, nie czuć takiej atmosfery, przez to ten czas płynie jakby inaczej. Jeśli ktoś się umówi z wami na 8, a przyjdzie po 10, to i tak trzeba się cieszyć, że się w ogóle zjawił. Ja trochę ten system znałam już z Hiszpanii, gdyż tam również żyje się powoli w większości miast, dlatego nie byłam zbytnio zaskoczona podejściem marokańskim. Szczerze powiem, że bardzo mi on pasuje! Siesta fiesta i sielanka, w wielkim skrócie. Natomiast co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to życie razem, dbanie o siebie nawzajem i szczera chęć pomocy nawet obcej osobie na ulicy. Ludzie nawet jeśli mają niewiele, to nadal tyle by się podzielić z bardziej potrzebującymi. Nie odmówi się pomocy, a i wyręcza w wielu rzeczach kobiety. To fakt, że bez języka z początku jest ciężko i są zwyczaje, które w Polsce są traktowane jak powszechne, a tam jak coś niedozwolonego. Dla przykładu, gdy w domu przebywa tylko kobieta (żona), to żaden obcy mężczyzna nie ma prawa wstępu. Musi on poczekać aż jej mąż czy syn będą razem z nią. Chodzi tu głównie o jakieś dwuznaczne sytuacje damsko-męskie. Koniec końców, niby się różnimy, lecz w dużej mierze jesteśmy do siebie podobni. Lubimy rodzinne imprezy, hucznie obchodzimy jakieś święta oraz jako dwa narody, jesteśmy gościnni.

 

KS: Antykoncepcja i aborcja - sytuacja w Polsce jest nam dobrze znana, a jak to jest w Maroko?

 

MDZ: Antykoncepcja jest dostępna. Może nie tak powszechnie jak w Europie, że z każdego miejsca wyskakują nam automaty z prezerwatywami czy lubrykantami. Jednak wszystko to jest dostępne w aptekach. Jest dość szeroki wybór tabletek antykoncepcyjnych, które są w Maroku bez recepty. Dostęp do ginekologa również nie jest taki ciężki, zwłaszcza jeśli chcemy iść na pełne badania prywatnie. Faktem jest jednak, że wiele kobiet z tego typu pomocy nie korzysta. Nie ma tak bowiem zakorzenionej świadomości, by regularnie się badać, a i nie ma pieniędzy na specjalistyczną pomoc.

Natomiast jeśli chodzi o aborcję. W Maroku wiele tego typu kwestii reguluje podejście religijne, a w Islamie jest ona dozwolona nawet do 11 tygodnia ciąży. Zależy od szkoły. W latach 2015-2016 po licznych badaniach społecznych, przeprowadzono szereg zmian w prawie, na korzyść kobiet. Obecnie dopuszcza się aborcje ze względu na obronę życia matki, gdy ciąża pochodzi z czynów łamiących prawo (jak gwałt czy kazirodztwo), oraz jeśli płód ma silne wady wrodzone. Jeśli wiadomo, że nie przeżyje po porodzie, obumiera w łonie matki lub ma taką zaawansowaną chorobę, że przysporzymy mu wiele cierpienia (gdy przyjdzie na świat). Ponadto, jeśli osoba jest chora psychicznie, może zgłosić się do lekarza, który stwierdzi czy jest zdatna do posiadania potomstwa i opieki nad nimi. Gdy wiadomo, że nie będzie miała możliwości zająć się dzieckiem, tak jak powinna, ciąża również kwalifikuje się do aborcji.

Ogólnie ten temat był długo w Maroku tematem tabu i nadal jest podnoszony w wielu protestach, gdyż prawo na wszystkie tego typu zabiegi kwalifikuje mężatki, natomiast inaczej odnosi się do kobiet samotnych. Niestety związki i seks pozamałżeński są niedozwolone w większości krajów arabskich, a co za tym idzie, gwałt lub ciąża wynikająca z takiego występku jest również nielegalna. Pojawia się paradoks. Jest prawo mówiące o aborcji, lecz i prawo niezezwalające na nią. W Maroku znane są liczne przypadki kobiet, które były samotne i chcąc skorzystać z prawa aborcyjnego, trafiły do więzienia. Dlatego temat jest podnoszony bardzo mocno. Wszelkie zmiany, które przyszły były wynikiem dialogu społecznego, z którego wynikało, że nielegalnie dokonuje się około 800 aborcji dziennie. Na przełomie zmian, ówczesny Minister Zdrowia w Maroku mówił:

„Najpierw jestem lekarzem i obywatelem. Uważam, że kobiety powinny mieć kontrolę nad własnym ciałem. Myślę, że absolutnie konieczne jest legalizacja aborcji, ponieważ nie jest to problem medyczny, ale także społeczny”.

Jako ciekawostkę Wam dodam, że nadal nielegalne zabiegi aborcyjne się oczywiście odbywają. Szara strefa działa. Zabiegi są piekielnie drogie, a jeśli kobiet zostanie złapana na tym procederze, to może iść do więzienia na czas od 5 do 20 lat. Marokańskie więzienia to bardzo surowe jednostki. Karę ponosi nie tylko kobieta, lecz także mężczyzna (jeśli uda się go złapać) oraz lekarz, który dokonał tej aborcji. Traci on prawo wykonywania zawodu dożywotnio i również bywa, że zostaje skazany na więzienie.

 

KS: Co myślisz Ty o aborcji? Jesteś za strajkami kobiet?

 

MDZ: Ja osobiście jestem pomiędzy dwoma podejściami. Choć strajki popieram całym sercem (!) jestem katoliczką, wychowaną w wierze, która nie pozwoliłaby mi na aborcje. Natomiast to jestem ja i mój wybór. Żyjąc w Polsce wiem, że społeczeństwo nie jest katolickie tylko już coraz mocniej wymieszane poglądowo. Nigdy nie chciałabym narzucać swojego zdania i poglądów komuś innemu, oczekując, że zrobi tak jak mu karze. Nie chcę się bawić w Boga, dyktując innym warunki życia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego jak będzie wyglądać nasze życie za tydzień, a co dopiero gdy zajdziemy w ciąże. Przyszłość jest nieznana, a sytuacje w których możemy się znaleźć bardzo skrajne, zatem dlaczego mamy odcinać innym kobietom możliwości godnego życia? Nie każda z nas chce być matką, nie dla każdej zakładanie rodzina to marzenie. Ponadto przechodząc przez terapię psychologiczną wiem jak bardzo zdrowie jest ważne. Nie wyobrażam sobie skazanie kobiety na donoszenie obumierającego dziecka. Abstrakcją jest dla mnie obraz kobiety w ciąży, której wszyscy wokół gratulują widząc duży brzuch, podczas gdy ona świadoma jest, że dziecko nie przetrwa nawet godziny po porodzie. Boli mnie sama myśl o tym, a co dopiero gdybym się w takiej sytuacji znalazła. Myślę, że wolność wyboru to najlepszy prezent jaki moglibyśmy sobie nawzajem dać! 

 

 

KS: Seks przedmałżeński w Maroko -   faktycznie są kary i czy obejmuje to też turystów? 

 

MDZ: Za seks przedmałżeński można iść na kilka lat do więzienia, tak to prawda. Jednak, to naprawdę zależy od miejsca i tego jak mocno się obnosimy ze wszystkim. Całowanie na ulicy już nie jest mile widziane w wielu głównych miejscach miast. Natomiast, turystów ciężko złapać na takich rzeczach jeśli wszystko dzieje się w hotelach, tam policja raczej w ogóle nie wchodzi.

Generalnie w Maroku jest tak, że na turystów przymyka się oko ze wszystkim. Nie ponoszą oni takich kar jak Marokańczycy za ten sam występek. Często też łapówką załatwi się wszystko. Ogólnie pary turystyczne w ogóle mogą wiele, dalej Para mieszana, turysta z marokańczykiem mają tej wolności trochę mniej. Natomiast Marokańczyk z Marokanką, całkowicie poważnie są traktowani prawnie.

Natomiast, jeśli ktoś chce wynająć ze sobą mieszkanie legalnie, to musi poświadczyć związek małżeński na samym początku. Właściciel domu zgłasza małżeństwo do społeczności, jako nowych rezydentów danego domu. Czasami  można znaleźć mieszkanie na wynajem nielegalny, ale bardzo rzadko. Zdarza się też, że są tak zwane mieszkania „na schadzkę”, gdzie młodzi ludzie przychodzą sobie poimprezować. Zakropić noc alkoholem czy właśnie seksem. Takie mieszkania rzadko kiedy znajdują się w rejonach spółdzielni mieszkaniowych rodzinnych. W Polsce mówi się, że sąsiedzi są wścibscy i monitorują z okien wszystko, natomiast w Maroku tak tego nie widać, ale oni wiedzą zawsze więcej niż byś chciała im powiedzieć.

 

KS: Skoro seks jest nielegalny poza małżeństwem to wydaje się, że prostytucja nie istnieje?

 

MDZ: Nic bardziej mylnego! Jest, ma się nawet całkiem nieźle. Zwłaszcza jeśli chodzi o prostytucję przeznaczoną dla turystów. Można sobie znaleźć zarówno mężczyzn jak i kobiety, które umilą nam pobyt w Maroku. Oczywiście nie stoją one przy drogach czy na ulicach, ale nie jest to super trudne by się na takie osoby natknąć. 

 

KS: Na co powinni zwracać uwagę turyści wybierający się do Maroko? 

 

MDZ: Przede wszystkim powinni być świadomi różnic kulturowych. Najlepiej jeśli poczytają o ubiorze i podejściu do człowieka. Raczej niech unikają zbyt dużej nagości, nawet mimo wielkich temperatur na dworze. Nie wskazane jest by kobiety odkrywały dekolty, nogi powyżej połowy łydki oraz ramiona. Tak samo mężczyźni, raczej typowo krótkie spodenki i koszulki typu bokserki, to nie ten styl.

Ponadto, zawsze każdego uprzedzam, by wziął ze sobą probiotyki na zmianę flory bakteryjnej, bo jedzenie choć cudowne to może dać nam czadu po żołądku. Leki pierwszego kontaktu to jest obowiązkowa część plecaka, tuż obok paszportu. Tutaj niektóre specyfiki bywają dość drogie i w mniejszych miejscowościach niedostępne.

W ogóle ja zawsze doradzam by nie jechać w wakacyjne miesiące! Temperatury są masakrycznie wysokie, ciężko jest oddychać bo wilgotności nie ma w powietrzu i w ciągu dnia, wiele rzeczy jest pozamykanych. Nie da się pracować i ciężko się żyje. Zwłaszcza w miejscowościach jak Marrakesz, które są daleko od wybrzeża. O niebo lepiej jest jesienią lub wiosną, nadal jest gorąco ale przyjemniej się podróżuje po kraju. Na Saharę najlepsza pora to tuż po zimowym okresie, z tego co wielu mi mówiło i doradzało. A co do ludzi? Nie przystoi odmówić jeśli ktoś zaprasza nas do swojego domu na obiad lub herbatę. Tradycyjny tajine lub atay to symbole wielkiej gościnności, a i bardzo powszechne jest, że spotkany po drodze obcy Marokańczyk zaprosi nas po prostu do siebie. Oni lubią ludzi, spędzać czas w tłumie. Mają podobne powiedzonko do naszego „gość w domu, Bóg w domu”. 

 

 

KS: 5 rad dla kobiet, które chciałyby podróżować samotnie

 

MDZ: Zależy gdzie komu marzy się podróż, ale pierwsze od czego trzeba zacząć?

1- To Przestać słuchać ludzi, którzy wiedzą wszystko, a nie ruszyli się dalej niż trasa dom praca! Na przezwyciężenie strachu wybierzcie jakąś bliską trasę i sprawdźcie się, zobaczcie jak wychodzi organizacja wszystkiego.

2- Dalej,  warto mieć ubranie, które zakryje nasze wdzięki jeśli chcemy udać się w niebezpieczne rejony miasta lub gdy nie chcemy być zaczepiane.

3- Mieć na sobie jakieś rzeczy, które świadczą o tym, że same nie jesteście. Jak obrączka na palcu, która odstrasza adoratorów.

4 – Warto mieć także jakieś środki bezpieczeństwa przy sobie, jak dla przykładu mały scyzoryk gdzieś pod ręką w kieszeni (doradziłabym mały gaz pieprzowy, lecz tego nie można wnosić do samolotu. Chyba, że kupicie sobie po przylocie w nowym miejscu! )

5- Nigdy nie zdradzajcie napotkanym ludziom, że podróżujecie samotnie! Lepiej też nie zdradzać dokładnie swoich planów czy nazw miejsc, w których ma się noclegi. Czasami trafimy na dziwnych ludzi w podróży, chcąc być samemu, faktycznie i tak nie będziemy sami. Jednak przezorności, dla bezpieczeństwa, nie zaszkodzi.

Lubisz podróżować i nie znasz tematów tabu? Koniecznie dołącz do naszej grupy na Facebooku!

  


W naszym Serwisie używamy plików cookies. Korzystając dalej z Serwisu, wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, w każdej chwili można ją cofnąć poprzez zmianę ustawień dotyczących plików „cookies” w używanej przeglądarce internetowej. Kliknij „Akceptuję”, aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.